W dzieciństwie, zamiast copywriterem chciałam być…  

Wpis blogowy kieruję przede wszystkim do moich klientów. Wiem, że większość z nich, zanim wybierze copywritera, chce go choć trochę poznać. Tym bardziej że praca zdalna mimo wszystko nie sprzyja spotkaniom na żywo. Także uchylam rąbka tajemnicy i zdradzam moje mniej lub bardziej spełnione ambicje z dzieciństwa 🙂 

Zamiast copywriterem chciałam być… kolumbijską pisarką

Och, pamiętam, jak mając jakieś 16-17 lat odziedziczyłam po babci piękną, brązowo-złotą kolekcję literatury pięknej. Był tam Camus, Exupery, Mann, Stone, Cortazar, Marquez i inni. Czytałam po kolei każdą z książek, nie zważając na tematykę. I w końcu przyszła kolej na Sto lat samotności Gabriela Garcii Marqueza. Kunszt słów, przekraczanie granic ludzkiej wyobraźni, sposób prowadzenia narracji, melancholia bijąca z kartek urzekły mnie bez końca. Urzekły mnie na tyle, że sama próbowałam sił w realizmie magicznym. Może kiedyś Wam pokażę 🙂 Tymczasem polecam Wam zarówno Sto lat samotności, Jesień patriarchy, Miłość w czasach zarazy i wszystko, co wyszło spod pióra kolumbijskiego autora. Jeżeli Wam się spodoba, zapoznajcie się także z takimi autorami jak Isabel Allende, Jose Donoso czy Mario Vargas Llosa. 

Zamiast copywriterem chciałam być… właścicielem schroniska

Nieważne czy kot, pies, chomik, świnka morska czy motyl w dzieciństwie (teraz również) cała fauna mogła liczyć na moją pomoc. Karmiłam mrówki, wsypując do ich domków cukier, przestawiałam ślimaki tam, gdzie szły, aby zmniejszyć ich wysiłek i uchronić od zadeptania, projektowałam domki dla żab na wzór kilkugwiazdkowych hoteli, szkolnymi kanapkami karmiłam wychudzone psy sąsiadów. Moim marzeniem było założenie schroniska dla zwierząt, w którym każda istota odnalazłaby szczęście, na co cała rodzina pukała się w czoło, tłumacząc absurdalność mojego pomysłu. Z upływem czasu, kształcąc się na copywritera, zrozumiałam, że nie trzeba od razu zakładać przytuliska, aby pomagać potrzebującym. No i wciąż pomagam, a schroniska nie założyłam 🙂

Zamiast copywriterem chciałam być… zawodową łyżwiarką

W dzieciństwie rzadko siedziało się przed telewizorem, ponieważ na dworze (lub na polu) było mnóstwo spraw do załatwienia. Gra w palanta, w państwa-miasta, podchody czy budowanie bazy i formowanie osiedlowych gangów 😉 Ale gdy zimowymi wieczorami włączyło się już odbiornik, oczom ukazywał się Adam Małysz niekwestionowany idol niejednego pokolenia. Jednak to nie on skradł moje serce, a łyżwiarstwo figurowe, emitowane przed lub po skokach narciarskich. Ponadto niedaleko domu rodzinnego znajdowało się jezioro, na którego tafli spędzałam grudniowe poranki. Kręciłam piruety na dwudziestoletnich, zdezelowanych łyżwach, wymyślałam nowe figury lub starałam się powtarzać te z telewizji. Muszę Wam powiedzieć, że całkiem mi to wychodziło! 🙂

Zamiast copywriterem chciałam być… tancerką

Ile nocy nie przespałam przez ten taniec! Marzyło mi się opanowanie modern jazzu i  baletu więc jeszcze jako podlotek rodzice zapisali mnie na naukę tańca. Pamiętam jak dziś, jak samotnie wkroczyłam do sklepu baletowego przymierzyć moje pierwsze, skórzane baletki i euforię oraz strach temu towarzyszące. Niemniej struchlała udałam się na pierwsze zajęcia, które prowadziła przesympatyczna dziewczyna, niewiele starsza ode mnie. No i jak to bywa z marzeniami, okazało się, że taniec nie jest moją najmocniejszą stroną, choć sprawiał mi ogromną przyjemność. Dlatego też po kilku średnio udanych występach scenicznych, zadowoliłam się regularnymi lekcjami modern jazzu w małej, poznańskiej grupie oraz sezonowymi, weselnymi potańcówkami 😉

Mimo wszystko, copywriting

Nie myślcie sobie, że pisząc Wasze wpisy blogowe czy teksty na stronę www, marzę o tiulowej spódniczce, naostrzonych jak brzytwa łyżwach i obmyślam nowe figury łyżwiarskie! Pewnie, że nie, ponieważ jest lato 😉 A tak na poważnie, zamiłowanie do copywritingu obudziło się we mnie dosyć wcześnie. Czytałam mnóstwo książek, oglądałam jeszcze więcej filmów, pisałam wiersze, pamiętnik, opowiadania i wiele innych. Potem wybrałam szkoły z rozszerzonym językiem polskim, a po kilku latach studia ukierunkowane stricte na reklamę. Teraz należę do nielicznego grona ludzi, którzy naprawdę lubią swoją pracę i wykonują ją z uśmiechem na twarzy. 

No, a kim Wy chcieliście zostać w dzieciństwie?! 🙂 

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *